Rozłam w Ruchu Palikota!

Posłowie Ruchu Palikota postanowili zaprotestować przeciw restrykcyjnym przepisom dotyczącym posiadania narkotyków w swoim dobrze znanym stylu. Protest miał przybrać formę happeningu, podczas którego działacze mieli sobie zapalić w sejmie. Forma walki o wyzwolenie konopi stała się jednak, niespodziewanie, przyczyną wewnętrznych tarć, konfliktów i wyłaniania się wewnątrzpartyjnych frakcji.

Sprawa nie jest prosta – mówi anonimowo jeden z działaczy. Początkowo wszystko wydawało się , że plan jest idealny. Nawet nazwa naszej partii zawiera w sobie zabawny kalambur ze słowem „Pali”. Nie spodziewaliśmy się takich kłopotów. Według pierwszej koncepcji mieliśmy ostentacyjnie zapalić w sejmie jointa. Problem w tym, że nikt z nas nie umiał go zrobić. Wypadała nam zawartość, bibułka się rozklejała… W końcu pomogli nam koledzy z Wolnych Konopi, ale z rozpędu sami spalili wszystko co mieliśmy. To opóźniło naszą akcję, musieliśmy znowu dzwonić, prosić, dopytywać, w końcu zorganizować składkę na towar. Tym razem postanowiliśmy poszukać instrukcji robienia skrętów w internecie – udało się. Ale i tak wszystko na marne. Nasz PRowiec, którego pewnie pan kojarzy z telewizji, zwrócił nam bowiem uwagę, że joint wygląda jak papieros, pod happening podpiąć się mogą palacze tytoniu, którym odebrano prawo do kopcenia w knajpach, do tego rwetes podnieśli posłowie, którzy zwyciężyli z papierosowym nałogiem. Momentalnie powstała frakcja postulująca palenie z fajki. Ale od razu ktoś rzucił, że to wskrzeszanie ducha Unii Wolności, że stylizacja na profesora Geremka. Do tego co bardziej wrażliwi posłowie krzywią się na myśl, że mają palić tą samą fajkę albo skręta z innymi – bo opryszczka, po wyślinione, bo to, bo tamto. Od tygodnia nie możemy dojść do porozumienia. Chyba będziemy musieli zapalić sobie dla rozładowania napięcia – podsumowuje polityk

To też Ci się powinno spodobać...

1 Odpowiedź

  1. Jacqueline pisze:

    Nice to read your blog