Deklaracja

Drogie Panie! Bez histerii. Prof. Chazan to nie „samotny białyzagiel”. Tu nie chodzi tylko o aborcję.

Byłem w piątek w sklepie. Ekspediantka odmówiła mi sprzedaży 0,7 wódki twierdząc, że sumienie nie pozwala jej na to w dzień postny. Nie skierowała mnie do konkurencji, gdzie kupiłbym, co potrzebuję. Miałem nieudany wieczór.

W środe popielcową chciałem zjeść w McDonalds hamburgera. Sprzedawca mnie przepędził, wyzywając od antychrystów. Podróżując po Polsce miałem awarię auta – w niedzielę – Zielone Świątki. Pomoc drogowa asistance odmówiła przyjecia wezwania, powołując się na sumienie i przykazanie – „pamietaj abyś dzień święty święcił”. Na koncercie zespołu deathmetalowego, na którym basista potargał Biblię i zjadł na surowo jej okładkę – na artystów i widzów zawalił się dach. Ratownicy odmówili pomocy powołując się na „deklarację”. Kiedy wreszcie dotarłem do szpitala, gdzie jedynym ratunkiem dla mnie była transfuzja krwi – lekarz Świadek Jehowy jej nie wykonał z „przyczyn religijnych” . Mój pies ma tasiemca. Weterynarz odmówił wytępienia gada, bo sam jest ekologiem. I tak 25 lat po przepędzeniu złego ustroju bez sumienia i wolności żyję sobie luźno w kraju i ustroju, w którym wolność i sumienie potrafią zakatować.

 

To też Ci się powinno spodobać...