Q-TASY

Tusk_Kaczyński_kissKorporacja seksuologów przeprowadziła badania wśród polskich wyborców na okoliczność seksu. Najbardziej zaskakują preferencje ilościowe i jakościowe wśród partii „świętojebliwych”. Przeciw seksowi przedmałżeńskiemu jest większość PiSowców, którzy z kolei deklarują najwięcej partnerek seksualnych (8/łeb). Zważywszy, że liberałowie wolą wyszumieć się przed ślubem (średnio partnerek 4-6/łeb) – nie da się ukryć, że PiSowcy publicznie deklarują niewierność małżeńską. (nie znamy gagatka z tej partii, który miałby na koncie siedem albo osiem żon).

Skoro deklarują tyle partnerek, a czas na seks z nimi mają tylko po ślubie – to świadczy o przedwyborczej zmianie obyczajów. Elektorat PiSu chce uchodzić za „macho”. Silnych twardzieli, którzy „biorą kobiety, bo tak trzeba”. Siłą rzeczy przekłada się to na kandydatów PiS do samorządów. („Glosuj na swojego!”) Zwłaszcza, że deklarujący się jako zwolennicy PiS podali, że mają o 2 cm dłuższe penisy od SLD i o 1 cm dłuższe niż zwolennicy PO. Jest naturalne, że jak się ma oręż w ręku, to trzeba korzystać. Dał nam przykład HaselHofmann jak się chwalić członkiem mamy. Od dziś mówimy na nich „PiSiory”, a nie żadne tam „PiŚki”.
Oczywiście badania seksuologów (przeprowadzone na próbie 3 tys. osób) dotyczyły szerszych aspektów obyczajowych. Badania opierały się na osobistych intymnych i anonimowych deklaracjach. Trochę tak jak sondaże przedwyborcze, albo gra wstępna. Ankieterom deklarujemy oddanie głosu na rozsądek, a przy urnie wybieramy urodę albo znane nazwisko. Jeżeli potraktujemy Raport prof.Izdebskiego jak ranking przedwyborczy, (zwykle prawda jest odwrotna) to PiSiorom współczujemy. W starej anegdocie ona pytała starego partnera: „jak uczcimy nasze wspólne 8-me wybory?” – MINUTĄ CISZY.

To też Ci się powinno spodobać...