Polski obóz

listachindlera70 lat po wyzwoleniu Auschwitz polskie media i państwo nadal konsekwentnie walczą z określeniem „polski obóz koncentracyjny”. Oprotestowują każdy taki anons w prasie światowej, zwalczają pseudohistoryczne publikacje, upominają się o prawdę i żądają sprostowań. Trudno jest młodym pokoleniom, które nie czytają map, a zwłaszcza map sprzed 70 lat – wbijać w XXIw. do głowy, że Oświecim to Auschwitz, a Małopolska to Rzesza, a „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” to nie skrót myślowy tylko Holocaust. A będzie jeszcze trudniej.

Po obchodach 70-tej rocznicy wyzwolenia obozu włoscy Żydzi zostali zamknięci w Polsce w Muzeum Auschwitz i przetrzymywani przez polską ochronę i polską policję przez całą noc, długą jak okupacja. Niezależnie od absurdalności całej sytuacji znów sami sobie strzelamy w stopę. Ktoś nie dopilnował pobytu włoskiej delegacji w obozie. Media dowiedziały się, że „W Polsce polski obóz nadal działa i nadal trzyma się tam ludzi”. A że to pomyłka, nieporozumienie i qui pro quo, to już nikt nie doczytał, bo w XXIw. nikt nie czyta. Poza tytułami bez polskich znaków i emotikonami.
A swoja drogą pamiętamy „Listę Schindlera” film Spielberga (zresztą obecnego w Auschwitz 27.01). Po premierze filmu każde dziecko pytane o miejsce akcji – odpowiadało: Polska. A kto kogo więził? Polacy Żydów. A kto ich uratował? – Schindler. Niemiec? Nazista? Aktor z Hollywood. Przecież na filmie Spielberga wszyscy mówią po angielsku. Tylko kapo i strażnicy z Płaszowa mówią po polsku.

 

To też Ci się powinno spodobać...