Równouprawnienie

janusz_korwin_mikke_1Kiedyś, dawno, dawno temu za siedmioma sejmami, za siedmioma rządami przyznawano młodym ambitnym rycerzom punkty za pochodzenie. Za robotniczo-chłopskie +10, za inteligenckie +5, za sanacyjne -20. Chodziło o równouprawnienie, o wyrównanie szans przy starcie na studia. Aż przyszedł skromny elektryk Lech Pierwszy przepędził Królestwo Równych Szans i wprowadzono nowe przywileje. Dziedziczne. Zaczął Jarosław W. syn Lecha, potem do władzy pchało się następne potomstwo, teraz Joanna Staniszkis i Tomasz Cimoszewicz (i inni) dostają punkty za pochodzenie. Bo równouprawnienie niejedną ma twarz. Za parę lat Hania i Pola Kukiz będą startować w wyborach. I słusznie, bo należą im się jeszcze dodatkowe punkty za płeć.

U nas kobieta wychodząc za mąż z reguły wybiera nazwisko męża. Odwrotnie rzadko. Czy to nie dowód ucisku płci? Nie, bo kobiety same wybierają. Ania Stachurska wybrała „Lewandowska”, choć panieńskie też medialne. Czy to poprawne politycznie? Naszym zdaniem sprawiedliwie byłoby losować, albo łączyć. ‘Dziś w losowaniu, to mąż musi przyjąć nazwisko żony!’. Albo z połączenia obu wyszło, że będzie się pani nazywać „Stachandowska”. Dopiero wtedy możemy mówić o pełnym równouprawnieniu.

Na razie to wszystko lipa. Źle wróżymy partii KORWIN, która do programu włączyła szowinistyczny seksistowski postulat: „dopuszczalna zawartość alkoholu u kierowców 1 promil, u kierownic 0,6 promila”. Punkty za płeć całkowicie sprzeczne z równouprawnieniem. Ale męska Redakcja Wtyczki będzie głosować tylko na pierwszą „połówkę” postulatu KORWINA.

 

To też Ci się powinno spodobać...