Jest taki tekst piosenki wykonywanej przez zespół „Chłopcy z Placu Broni”. W wersji śpiewanej przez kobietę brzmiałby: ”Tak niewiele żądam, tak niewiele pragnę, tak niewiele widziałam, tak niewiele zobaczę, tak niewiele myślę, tak niewiele znaczę, tak niewiele słyszałam, tak niewiele potrafię…”
Była taka szansa, której była Pierwsza Dama nie wykorzystała. Miała na to aż 10 lat. Prezydentury męża, który z całą macą twierdził, że cały czas się uczy. A wiadomo przecież nie od dziś, że czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.
Na koniec prezydentury męża, pani Agata zabrał jednak głos, żegnając się z pracownikami Kancelarii Prezydenta: „— Coś się kończy, coś zaczyna. Ja chyba jestem najszczęśliwszym człowiekiem w tej kancelarii. Pożegnam się z państwem słowami mojej ukochanej piosenki „to już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść”.
Różne są drogi do wolności. A wystarczyło porozmawiać z mężem, który mógł skorzystać z jednej ze swoich prerogatyw i…ułaskawić małżonkę, żeby się dłużej nie męczyła, skoro, jak sama twierdzi, dopiero po zakończeniu prezydentury przez współmałżonka, czuje się naprawdę wolna. Szczęście było tak blisko, dosłownie na wyciągniecie ręki. Po co się było męczyć przez tyle lat? Czy ktoś to doceni?

