Darczyńca

gizyNa niezwykły pomysł zasilenia budżetu pod koniec roku wpadł dawny poseł PiS Zbigniew Girzyński. Otóż postanowił on, z sobie tylko wiadomego powodu, wpłacić do sejmowej kasy 13 tys. złotych. Chodzi o pieniądze pobrane w ramach ekwiwalentu za podróże samochodem prywatnym.

Do tej pory uważał, że mu się one należały zgodnie z przepisami, a teraz mu się odwidziało. Chodziło o wyjazd do Paryża na posiedzeniu komisji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Poleciał samolotem a delegację rozliczył jako wyjazd samochodowy. Czyli zgodnie z sejmowym zwyczajem i praktyką.
Skąd ten nagły gest? Czyżby chęć ratowania budżetu, w którym przecież zawsze brakuje pieniędzy? O sympatię do premier Kopacz raczej trudno posła Girzyńskiego posądzać, ale fakt pozostaje faktem. Gdyby inni posłowie poszli w jego ślady, to uzbierałaby się niezła sumka, która co prawda budżetu by nie uratowała, ale na pewno zasiliłaby znacznie worek Mikołaja.
Marszałek Sikorski chce zmienić zasady i przepisy rozliczania posłów z podróży służbowych. Jeśli będą zbyt jasne i precyzyjne, mogą przynieść znaczne szkody społeczne. Żaden niewinny poseł nie będzie miał już potrzeby zasilenia budżetu, skoro nie padnie na niego żaden cień podejrzenia. Gdyby był winny, to by musiał, a tak mógł to zrobić bezinteresownie.
Niby to samo, ale jak ładnie i inaczej brzmi.

 

To też Ci się powinno spodobać...